Piłkarze Kani Gostyń odnieśli trzecie zwycięstwo w rozgrywkach o mistrzostwo B – klasy. Gostynianie pokonali Piasta Spytkówki w wysokich rozmiarach, mimo bezbramkowego remisu do przerwy
Piłkarze Piasta Spytkówki w dotychczasowych trzech meczach nie zdobyli żadnego punktu. Zespół ze wsi położonej nieopodal Kościana uległ kolejno drużynom z Kąkolewa, Turwi i Czeluścina. W całkiem innych nastrojach przystępowali do pojedynku goście z Gostynia. Komplet zwycięstw w pojedynkach ligowych dawał powody do optymizmu.
Pewnym zaskoczeniem dla piłkarzy i grupki około 30 kibiców z Gostynia były rozmiary boiska w Spytkówkach. Tamtejszy plac gry zdecydowanie bardziej przypominał długością gostyńskie boisko „Orlik 2012” niż główną płytę stadionu przy ulicy Sportowej. Takie warunki okazały się mieć pewne znaczenie w początkowych poczynaniach Kani.
Miłosz Urbański i Krzysztof Pakosz, którzy próbowali obsługiwać Bartosza Krajkę i Piotra Szafraniaka prostopadłymi podaniami, zagrywali za mocno jak na tak krótkie pole gry. Piłkarze z Gostynia kilkakrotnie mogli wyjść na prowadzenie w pierwszej połowie, uderzali Krajka, Piotrowski i Urbański, ale strzały nie były na tyle mocne żeby zaskoczyć bramkarza Piasta. Ten ostatni dobrze spisywał się w interwencjach na linii bramkowej, ale gra na przedpolu zdecydowanie nie należała do jego mocnych stron.
Najlepsze okazje do zdobycia bramki w ciągu pierwszych 45 minut gry mieli młodzi wychowankowie UKS Kani. Po efektownym strzale Urbańskiego piłka trafiła w poprzeczkę a w idealnej sytuacji Pakosz strzelił prosto w golkipera Piasta.
Druga połowa była już zdecydowanie lepsza, gracze Kani stwarzali wrażenie jakby odnaleźli się na specyficznej murawie w Spytkówkach. Wynik został otwarty w 55 minucie spotkania, strzelcem gola został Krzysztof Pakosz. Dotychczasowe poczynania piłkarzy pozwalały wysuwać sądy, że pierwsza bramka spowoduje otwarcie przeciwnika i kolejne bramki dla Kani.
Losy meczu potoczyły się zgodnie z tymi podejrzeniami obserwujących pojedynek gostyńskich kibiców. Już minutę po trafieniu Pakosza prowadzenie podwyższył Dawid Wojciechowski. Trzeci raz bramkarz Piasta został pokonany przez Bartosza Krajkę. Gospodarze co prawda minutę po trafieniu Krajki zdobyli gola, ale chwilę później z dystansu odpowiedział Urbański.
Wynik spotkania na 1:5 ustalił Pakosz, który był w tym pojedynku wyróżniającym się piłkarzem Kani. Dobra gra Rafała Piotrowskiego w środku powodowała skupienie na nim uwagi obrońców co stwarzało przestrzeń dla boiskowych poczynań bocznych pomocników.
Z dobrej strony pokazał się na boku obrony Mariusz Mazurek, po wejściu na boisko w 65 minucie spory pokaz możliwości szybkościowych dał Dawid Podgórski. Podopieczni Zbigniewa Kordusa nie ustrzegli się błędów. O ile bardzo silnym punktem defensywy jest Zbigniew Witkowski to Krzysztof Niedziela, jego partner ze środka obrony, dwukrotnie spisał się poniżej oczekiwań. Bramka dla Piasta padła z kolei po błędzie Mateusza Matysiaka. Sporo pracy nad skutecznością czeka Krajkę i Podgórskiego, którzy nie trafiali w idealnych sytuacjach. Nie zmienia to faktu, że Kania wygrała pewnie, od pierwszej do ostatniej minuty będąc zespołem znacznie lepszym. Piast – Kania 1:5 (0:0)
Gole: 0:1 Pakosz (55.), 0:2 Wojciechowski (56.), 0:3 Krajka (72.), 1:3 Siejak (73.), 1:4 Urbański (74.), 1:5 Pakosz (87.)
Kania: Glura, Matysiak, Niedziela, Witkowski, Mazurek, Wojciechowski, Urbański, Piotrowski, Pakosz, Szafraniak (65. Podgórski), Krajka
Relacja :Tomasz Barton
źródło:gostyn24.pl




